Francuskie thrillery, kryminały, noir. Stylowe historie zbrodni i kary


Francuskie thrillery, kryminały, noir. Stylowe historie zbrodni i kary

Pełna melancholia, idealnie skrojone garnitury i stawanie wobec niemożliwych wyborów. Francuzi stylem są w stanie nasycić nawet dym z papierosa. 

Uderz w stół, a nożyce się odezwą, powiedz „francuski thriller”, a odpowiedzią będzie „Melville”. Jeana-Pierre’a Melville'a określa się mianem poety półświatka, którego bohaterowie – gangsterzy, samotnicy, policjanci – uwikłani są w wyzwania moralne. To twórca pełen stylu, zdyscyplinowany rzemieślnik, który inspirując się amerykańską Złotą Erą Hollywood stworzył we Francji kino gatunkowe, którego wpływ jest nieoceniony.

Naprawdę nazywał się Grumbach, a swój pseudonim pożyczył od autora „Moby Dicka”, gdy jako żołnierz francuskiego ruchu oporu potrzebował nowego nazwiska. Już nigdy go nie oddał. Przeżycia z czasów wojny odcisnęły piętno, które jest widoczne w wielu jego filmach. Tworzył stylowy noir, kryminały i powściągliwe thrillery, w których bohaterowie są małomówni, ale siła rażenia czynów i tych niewielu słów wypowiedzianych półgębkiem ma moc eksplozji. 

Podróż przez francuskie filmy pełne napięcia z naszego katalogu trzeba więc zacząć od właśnie niego: od człowieka, który pozostawał pokorny wobec gatunku, widza, filmowego rzemiosła. 

zdjecie_42.jpg

Melville – cztery ponadczasowe i stylowe noir

Bohater melvillowski to mężczyzna, który ma swój kodeks (jego najsłynniejszy film nie bez powodu nazywa się „Samuraj”), ale uwikłany jest w niemożliwe wybory moralne. Już w jego wczesnym filmie, „Szpiclu” (1962) z Jeanem-Paulem Belmondo, rozgrywa się gra na dwa fronty i nikt, łącznie z widzem, nie wie, kto kogo zdradza. Podwójny jest także tytuł oryginalny francuski, „Le Doulos”, oznacza zarówno kreta, donosiciela, jak i kapelusz, który noszą bohaterowie. Mimo tego, że to film z lat sześćdziesiątych, to nie stracił ze swojej mocy ani joty: Quentin Tarantino nazywał go jednym ze swoich ulubionych scenariuszy filmowych.

Melancholia, rezygnacja, zasady – to trio wiedzie prym także w jego późniejszych filmach. W „Armii cieni” (1969) fabuła rozgrywa się podczas okupacji, wśród ruchu oporu. Młody mężczyzna podchodzi do wyboru beznadziejnego w sposób ofiarny, w imię zasad. To jeden z najbardziej oszczędnych, a zarazem najważniejszych francuskich filmów o wojnie. „W kręgu zła” (1970) to z kolei precyzyjny napad rozpisany na czterech mężczyzn, którzy mimo że sobie nawzajem nie ufają, muszą na sobie polegać. Film jest nakręcony w kolorze, ale – jak pisał wieloletni krytyk New York Timesa, Vincent Canby – ma w sobie „chłód czerni i bieli”, mimo że film wcale czarno-biały nie jest. W „Glinie” (1972) z Alainem Delonem i Catherine Deneuve, swoim ostatnim filmie, stawia naprzeciw siebie policjanta i gangstera, jak dwie połówki zgniłego jabłka, ujęcia z dwóch stron tego samego, zmęczonego świata. 

Jego charakterystyczny styl nie uległ wpływom estetycznych rewolucji Nowej Fali, choć bywa nazywany jej prekursorem – ze względu na kręcenie filmów poza sztywnym systemem studyjnym. Jej przedstawiciele mieli do Melville'a stosunek ambiwalentny: z jednej strony kręcił odrzucane przez nich kino gatunkowe, z drugiej – robił to po swojemu. Ma nawet mały epizod u Jeana-Luca Godarda w „Do utraty tchu”. W tamtym okresie po kryminał inspirowany amerykańską popkulturą sięgnął także Truffaut – choć zrobił to z przymrużeniem oka, wplatając w niego komedię i pastisz, by uciec od szufladki autobiografizmu. Jego „Strzelajcie do pianisty” (1960) to hołd dla amerykańskiego noir przefiltrowany przez francuską wrażliwość i osobistą swobodę: gangsterska przeszłość dogania pianistę wtedy, gdy wreszcie chciałby spokoju. 

zdjecie_39.jpg

Prawdziwy kieszonkowiec, prawdziwy eks-więzień. „Kieszonkowiec” (1959) Roberta Bressona i  „Dziura” (1960) Jacques’a Beckera

Korzystając z okazji, żal nie wspomnieć o innych francuskich filmach z przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, które krążą wokół zbrodni i kary, kradzieży i ucieczki – co ciekawe w obu występuje osoba, która ma autentyczne doświadczenie w kradzieżach i ucieczkach. 

W nakręconym z niesamowitą, precyzyjną choreografią dłoni i portfeli „Kieszonkowcu” (1959) Roberta Bressona, jednego ze złodziei gra Henri Kassagi, prawdziwy kieszonkowiec, który uczył aktorów fachu. Był na tyle inspirujący dla chińskiego reżysera Jii Zhangke, że jego debiut z 1997 roku można traktować jako hołd złożony Bressonowi.

W „Dziurze” (1960) Jacques’a Beckera plan więziennej ucieczki posuwa się do przodu centymetr po centymetrze. Scenariusz „Dziury” powstał na bazie autentycznej próby ucieczki z paryskiego więzienia La Santé w 1947 roku. Film bywa nazywany anty-Shawshankiem: ucieczka nie jest tu poetycka ani wzniosła. Jest znojem, fizyczną męką. Nie śledzimy też Hollywoodzkich gwiazd pokroju Morgana Freemana. Co więcej, w jedną z ról wcielił się Jean Keraudy – człowiek, który naprawdę brał udział w tamtej ucieczce. 

***
 

Dlaczego dziś oglądać takie filmy? Oczywiście – to są Ważne Filmy dla nowoczesnego kryminału, które amerykańskie historie spod egidy Chandlera malują w barwach egzystencjalizmu. Ale oprócz tego, są one także świetnym wyborem na jesienne wieczory. Pełna melancholia, idealnie skrojone garnitury i stawanie wobec niemożliwych wyborów. Francuzi stylem są w stanie nasycić nawet dym z papierosa. 

Dostępne w Cinobo

Filmy poety półświatka czekają

Chcę je obejrzeć!

Powiązane artykuły z Journal

Journal

Tutaj dzielimy się wszystkim, co chcemy powiedzieć o kinie Cinobo i nie tylko. Dowiedz się wszystkiego o premierach, kolekcjach i nowościach, bądź na bieżąco z filmowymi aktualnościami w kadrach, zajrzyj za kulisy w dziale ekstra i odkryj znacznie więcej w rozmaitościach.

Odbierz darmowe bilety do kina

Wypróbuj 7 dni bez opłat  Zrezygnuj w każdej chwili

Nasza strona korzysta z plików cookie

Używamy plików cookie, by ułatwić Ci korzystanie z naszej strony.

Informacja o plikach cookie