Słowem wstępu. Kilka słów od Marcina Pieńkowskiego

Marcin Pieńkowski

Marcin Pieńkowski


Słowem wstępu. Kilka słów od Marcina Pieńkowskiego

Kilka słów wstępu od Marcina Pieńkowskiego z okazji naszego polskiego debiutu. Od osobistej historii miłości do kina, przez Nowe Horyzonty, aż do początków Cinobo w Polsce. 

Cześć, 

Nazywam się Marcin Pieńkowski i przez ostatnie miesiące ze wspaniałym polskim zespołem oraz moimi greckimi przyjaciółmi budowaliśmy dla Was Cinobo. I w końcu, dosyć czekania – oddajemy je w Wasze ręce!

Dużo ostatnio myślę o czasach, kiedy to wszystko się zaczęło i dlaczego robię to, co robię – dzielę się kinem. Mój brat wyjechał z Polski, kiedy miałem 12 lat. Zostawił mi pokój z kasetami VHS, magnetowidem i małym telewizorem – marzenie. Na ścianach nieśmiertelna boazeria (robiona przez mojego tatę) i fotosy z miesięcznika „Kino”. Codziennie patrzyli na mnie Chaplin, Bardot, Cybulski i Kinski. Filmy połykałem setkami – nagrywane z telewizji, brane z lokalnej wypożyczalni, gdzie nikt nie patrzył, ile miałem lat (sic!). Wiedziałem już, że chcę być blisko filmów. Nie marzyłem o tym, żeby zostać reżyserem czy znanym aktorem. Poczułem w sobie misję rekomendowania tego, co odkryłem. Jako siedmiolatek znałem na pamięć program telewizyjny i moje rodzeństwo z rozkoszą mnie z niego przepytywało. W wieku 13 lat polecałem konkretne filmy całej rodzinie. Potem poszedłem do liceum i doszli znajomi. Miałem zdolność dopasowania konkretnych filmów pod konkretną osobę. To była i jest moja supermoc. Każdy miał inny gust, inną wrażliwość, inne potrzeby, inny nastrój – dobrze o tym wiedziałem. Większość wychodziła potem z kina zadowolona (albo byli też tacy, co byli na mnie wkurzeni – do tej pory pamiętam wściekłego kolegę, którego wysłałem na Godarda, i to na randkę). 

Potem przyszła dorosłość. I praca przy festiwalu Nowe Horyzonty. Zjeździłem festiwalowy świat – od Buenos Aires, przez Cannes, do Pusan. Często mogłem oglądać filmy jako pierwszy, często jeszcze przed premierą światową. Zabierałem je do Polski i pokazywałem festiwalowej, bardzo wymagającej, wspaniałej publiczności. To była wielka odpowiedzialność i niezwykła przyjemność. Kiedy po wielu latach zakończyłem pracę przy festiwalu, dzięki greckim znajomym zobaczyłem coś, co nazywa się Cinobo. Platformę streamingową, która tworzy społeczność i, co w ogóle zaskoczyło mnie totalnie, zaprasza swoich widzów do kina. Pomyślałem, że coś takiego musi pojawić się w Polsce.

Platforma, która starannie dobiera filmy. Szuka tych, które gdzieś się zagubiły. Nieustannie rozwija swój katalog. I przede wszystkim słucha swoich subskrybentów. Romantyczna i piękna wizja, w której się zakochałem. I oto jest – Cinobo trafia do Polski. Jest nas garstka, siedzimy dniami i nocami, żeby dać naszym widzkom i widzom najlepszy kontent. Filmy i seriale. Kuratorowane kolekcje. Nie tylko kino artystyczne i festiwalowe, ale również doskonałą, inteligentną rozrywkę – kapitalne komedie, romanse i thrillery. Uważamy, że najlepsze filmy są dla wszystkich. I tak, zapraszamy również do kina dzięki Cinobo Pass (wielkie podziękowania dla wspaniałych kin studyjnych i dystrybutorów, którzy nam zaufali). Kino wciąż jest i będzie najważniejsze. 
 

zdjecie_34.jpg

Katalog Cinobo przygotowaliśmy z wielkim sercem, starając się wrzucić tam filmy, które kochamy i chcemy, żebyście również Wy pokochali. Jest tam wiele MOICH filmów, których być może nie widzieliście – „Burza lodowa” Anga Lee, „Wakacje pana Hulot” Jacquesa Tatiego, „Anioł przy moim stole” Jane Campion czy odkryty na tegorocznym Berlinale „Czerwony hangar” Juana Pabla Sallato. Kolejne kolekcje i premiery czekają w naszej poczekalni. Będzie ich w najbliższym czasie bardzo dużo. Przeglądajcie katalog według twórców, kolekcji, gatunków, regionów, dekad, ale również nastrojów. A ja dzięki temu znów poczuję się jak ten nastolatek, który polecał rodzinie filmy. 

Cieszę się, że jesteście i dołączacie do społeczności Cinobo. Chcemy, żebyście je współtworzyli. Recenzujcie, twórzcie listy, rekomendujcie filmy, których nie możecie nigdzie znaleźć. Cinobo jest dla Was.
 

Do zobaczenia w kinie i na kanapie.

Dostępne w Cinobo

Nie wiesz od czego zacząć?

Na to też mamy kolekcję.

Powiązane artykuły z Journal

Journal

Tutaj dzielimy się wszystkim, co chcemy powiedzieć o kinie Cinobo i nie tylko. Dowiedz się wszystkiego o premierach, kolekcjach i nowościach, bądź na bieżąco z filmowymi aktualnościami w kadrach, zajrzyj za kulisy w dziale ekstra i odkryj znacznie więcej w rozmaitościach.

Odbierz darmowe bilety do kina

Wypróbuj 7 dni bez opłat  Zrezygnuj w każdej chwili

Nasza strona korzysta z plików cookie

Używamy plików cookie, by ułatwić Ci korzystanie z naszej strony.

Informacja o plikach cookie