

Zdaniem himalaisty Mingmy Tsiriego Sherpy góra jest zagniewana i nie uspokoi się, dopóki leżą na niej ciała wspinaczy. Sam dziewiętnaście razy stawał na szczycie Everestu i przysiągł sobie, że nigdy więcej. Wchodzi jeszcze raz. Tym razem jego celem nie jest wierzchołek.
Everest, środek sezonu, sznur czołówek pełznie w stronę wierzchołka. Setki klientów komercyjnych wypraw czeka w kolejce do szczytu. Powyżej ośmiu tysięcy metrów leżą w śniegu ciała ludzi z dawnych ekspedycji, których nikt stamtąd nie zniósł. Nepalscy przewodnicy docierają do jednego z nich z linami i czekanami. Wykucie zamarzniętego ciała z lodu zajmuje godziny. A najtrudniejsze i tak zaczyna się dopiero w drodze w dół.
Nie ma jeszcze recenzji. Napisz pierwszą!
Używamy plików cookie, by ułatwić Ci korzystanie z naszej strony.