

Lizbona zamówiła u Wima Wendersa film na rok, w którym była Europejską Stolicą Kultury. Wyszła z tego opowieść o zapachu morza i melancholii, która celebruje dźwięki miasta. Legenda rodzimego kina, Manoel de Oliveira, opowiada, po co istnieje kino, a zespół Madredeus gra fado. Posłuchaj.
Do niemieckiego dźwiękowca przychodzi pocztówka z Lizbony: przyjeżdżaj, kręcę tu film i potrzebuję dźwięku. Philip Winter rusza więc w drogę. Na miejscu zastaje mieszkanie pełne puszek z taśmą, ale nie ma w nim reżysera, Friedricha. Nikt nie potrafi powiedzieć, kiedy wróci. Winter nie czeka, tylko bierze mikrofon na tyczce i wychodzi nagrywać miasto.
Festiwal Filmowy w Cannes
Nominacja – Nagroda Un Certain Regard
1995
Nie ma jeszcze recenzji. Napisz pierwszą!
Używamy plików cookie, by ułatwić Ci korzystanie z naszej strony.