

Hirokazu Koreeda („Złodziejaszki”) napisał ten film po śmierci matki i przyznaje, że upamiętnił tu wiele jej zachowań. Film jest tak minimalistyczny, a przy tym ciepły, że przypomina dzieła japońskiego mistrza Yasujirō Ozu. Po seansie sięga się po telefon i dzwoni do rodziców.
Letni dzień, rodzinny dom nad morzem. Wszyscy Yokoyamowie zjeżdżają się tam co roku w rocznicę śmierci najstarszego syna. Junpei utonął, ratując obcego chłopca. Drugi syn, Ryota, konserwuje obrazy, ale nie najlepiej mu idzie. Rodziców nigdy nie przekonała też jego żona, wdowa z małym synem. Co roku matka zaprasza też tamtego uratowanego chłopca, dziś już dorosłego.
Nie ma jeszcze recenzji. Napisz pierwszą!
Używamy plików cookie, by ułatwić Ci korzystanie z naszej strony.