
Nadav Lapid („Synonimy”) pochodzi z Izraela, ale swojego kraju nie oszczędza. Rozedrgany i prowokacyjny obraz wstrętu do własnej ojczyzny i bycia artystą stamtąd pochodzącym. W Tel Awiwie po siódmym października trwa kabaret, są torsje, brzmi skowyt.
Y. gra na fortepianie, jego żona Yasmin tańczy. Zarabiają na przyjęciach u najbogatszych. Robią na nich dosłownie wszystko, o co się ich poprosi. Mija kilka miesięcy od siódmego października. Y. dostaje zlecenie od miliardera: ma napisać nowy hymn narodowy. Honorarium odmieniłoby im życie. Y. farbuje włosy na blond i jedzie w stronę Gazy.
Nie ma jeszcze recenzji. Napisz pierwszą!
Używamy plików cookie, by ułatwić Ci korzystanie z naszej strony.